poniedziałek, 21 stycznia 2008

Choróbsko.

Zordona dopadła grypa!
Wczoraj, po zjedzeniu góry tostów wraz z Magda, zauważyłam znaczną zmianę samopoczucia. Miałam gorączkę...
J doradził mi sprawdzone metody lecznicze - Rumianek!
U Dychy Amol, a u mnie na wszystko rumianek! I co by mi taki rumianek pomógł? (bezradnie rozkłada rączki)
Może jeszcze koguta za nogi przybić w progu, upuścić trochę krwi i wypiekać w piecu przez 3 zdrowaśki... I na pewno wyzdrowieję!
Postanowiłam wypić jedynie magiczną miksturę zwaną Fervexem i położyć się spać.
Pół nocy nie spałam, przewracałam się z boku na bok... Śniło mi się, że mam ptasią grypę i muszę jechać na leczenie do Anglii bo inaczej zemrę. Ledwo się do samolotu zmieściłam bo miałam na sobie białą suknię rodem z filmu "Elżbieta : Złoty wiek" =) Suknia ta śniła mi się całą noc w dodatku...

Za komuny to jednak było lepiej i ludzie jakoś mniej chorowali... Ja na przykład nie pamiętam żebym chociaż raz chorowała za PRL-u!

4 komentarze:

DziaD=] pisze...

do czego to dochodzi, że się Zordon rozchorował![*a podobno złego diabli nie biorą, no więc Zordon jest wyjątkiem potwierdzającym regułę w takim przypadku]
Elishka nie daj się!!! Pzdr ;* ;]

madzielnica pisze...

no Ty mówisz jak chora? to ten przystojny pan Cię rozpalił ;o)

madzielnica pisze...

Twoje bakterie atakują moje gardło! wcale ich nie wychowałaś.

dyszka pisze...

no w takiej sytuacji rumianek nie pomoże, ale Amol :D jak ręka odjął :)