Człowiek się przygotowuje, myje, nogi goli (!). I po chuj?
Człowiek słucha taaaaaaakich rzeczyyyy. Potem myśli "O chuj!"
No i wreszcie wsiadam w samochód, i co? I chuj!
Kręcę głową, wzruszam ramionami i stwierdzam, że niezbędna będzie czekolada.
Kupiłam czekoladę po chuju, bo ulubionej mej nie było.
I siedziały dwie maturzystki, a w gębach im strzelało.
Chujowy dzień.
piątek, 1 maja 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz