"To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, to dopiero koniec początku." W. Churchill
Oby.
Żegnam was, już wiem
Nie załatwię wszystkich pilnych spraw
Idę sam właśnie tam
Gdzie czekają mnie
Tu przyjaciół kilku mam, od lat
Dla nich zawsze śpiewam, dla nich gram
Jeszcze raz, żegnam was
Bo on tak powiedział DO ZOBACZENIA i wyszedł.
Wyobraźcie sobie, wchodzą dwie dziewczyny ubrane na galowo i niosą wieniec z czarnych kwiatów z biało-czerwoną kokardą. Przechodzą przez całą szkołę, zatrzymują się pod filarem i składają wieniec. Chwilę milczą, potem odchodzą w pełni powagi i majestatu wykonanej czynności.
Otrzymałam dokument potwierdzający posiadanie wykształcenia średniego.
"Cześć licealistko, po raz ostatni mogę tak do Ciebie powiedzieć."
sobota, 25 kwietnia 2009
piątek, 17 kwietnia 2009
bleh
Rozwiązując zadania z matematyki czuję się jakbym babrała się we wnętrznościach. Rozparcelowuję je, dzielę na części i kawałek po kawałku próbuję coś z nimi zrobić. Ale one rozłażą mi się, przeciekają między palcami. Przed moimi oczami pojawia się obraz moich rąk upacianych jakąś mazią, śliskich organów, których nie jestem w stanie złapać. Zadziwiająco nie brzydzi mnie to wszystko, smutno mi tylko, że nic konstruktywnego nie umiem zrobić z tym bajzlem. Dobrze, że nie wybrałam sobie kariery lekarza, ani matematyka.
poniedziałek, 13 kwietnia 2009
A ja nie.
Zacznę od zabawnych ludzi, którzy utrzymują, że pewne rzeczy nigdy im się w życiu nie zdarzyły. Bo czy ktoś to widział, żeby piękna paniusia miała kiedykolwiek tłuste włosy? Albo kozę w nosie? Nie daj boże! Przecież ona nigdy się nie spociła, ani nie miała brudu za paznokciami. Nigdy też nie zdarzyło jej się pierdnąć, beknąć, wymiotować lub przeżywać rozwolnienie. Absolutnie! A co to jest pryszcz w ogóle? I jak można położyć się do łóżka nie umywszy się uprzednio?
"Człowiekiem jestem i nic, co ludzkie nie jest mi obce" chciałoby się powiedzieć.
Po drugie to Magda mnie dzisiaj przeraziła. Roztoczyła przede mną wizję, gdzie jestem dorosła i poważna. Chodzę to pracy w pełnej zbroi: ułożone włosy, makijaż, buty na obcasie, wyprasowana koszula i ciasny kostiumik. Aaaa! Wypowiadam się pięknie i elokwentnie, nie tracę czasu na błahostki, zarabiam i... i właśnie co? Bo chyba nie cieszę się życiem.
Tak więc postanowiłam. Ja sobie kupie motór. Na tym sprzęcie odziana w skórzane wdzianko będę pomykać do mej pracy w radiu. Tam będę siedzieć w rozlaźniętym swetrze. Zobaczycie! Albo nie, będziecie mnie słuchać przecież. No, ale wiedzcie jak będzie.
A jak pojade na studia to będę musiała sobie wcześniej kupić śpiwór i koc. Tyle planuje.
A mama dodaje, że kartonowe pudło mogę zajumać z Biedronki.
"Człowiekiem jestem i nic, co ludzkie nie jest mi obce" chciałoby się powiedzieć.
Po drugie to Magda mnie dzisiaj przeraziła. Roztoczyła przede mną wizję, gdzie jestem dorosła i poważna. Chodzę to pracy w pełnej zbroi: ułożone włosy, makijaż, buty na obcasie, wyprasowana koszula i ciasny kostiumik. Aaaa! Wypowiadam się pięknie i elokwentnie, nie tracę czasu na błahostki, zarabiam i... i właśnie co? Bo chyba nie cieszę się życiem.
Tak więc postanowiłam. Ja sobie kupie motór. Na tym sprzęcie odziana w skórzane wdzianko będę pomykać do mej pracy w radiu. Tam będę siedzieć w rozlaźniętym swetrze. Zobaczycie! Albo nie, będziecie mnie słuchać przecież. No, ale wiedzcie jak będzie.
A jak pojade na studia to będę musiała sobie wcześniej kupić śpiwór i koc. Tyle planuje.
A mama dodaje, że kartonowe pudło mogę zajumać z Biedronki.
wtorek, 7 kwietnia 2009
niedziela, 5 kwietnia 2009
"Przecież łąka to słońce"
Łąka zamiast drewnianej ławki. Zamiast wina mszalnego był tani szampan. I zamiast nudów było mnóstwo słońca, śmiechu i pozytywnych chwil. Sielanka na łące!
Teraz rozpierająca radocha siedzi w moich piersiach, wszystko jest widziane w słonecznych barwach. Słońce słońc, słońce! iha ! A i okulary Blues Brothers!
Wielki pozytyw we mnie siedzi.
Jest noc, tańczymy, szukamy Oriona, śpiewamy.
"Aha, pospane"
"Ja chcę na łąkę pachnącą i lśniącą!"
Wiem, że chaos i mało można zrozumieć. Ale tak się czuję.
I na łąkę jeszcze wrócimy, może grono trochę inne, rozszerzymy poprzednie. Na łąkę!
"Łąka na niebie się kończy
Ja tańczę, tańczę na słońcu
Słowo na które czekałem
Padło z Twoich ust w końcu
Tańczę, ja tańczę na łące
Przecież łąka to słońce
Mądrze świat został stworzony
Dzięki za to Ci Ojcze "
Kazik mi się nuci od czwartku.
Teraz rozpierająca radocha siedzi w moich piersiach, wszystko jest widziane w słonecznych barwach. Słońce słońc, słońce! iha ! A i okulary Blues Brothers!
Wielki pozytyw we mnie siedzi.
Jest noc, tańczymy, szukamy Oriona, śpiewamy.
"Aha, pospane"
"Ja chcę na łąkę pachnącą i lśniącą!"
Wiem, że chaos i mało można zrozumieć. Ale tak się czuję.
I na łąkę jeszcze wrócimy, może grono trochę inne, rozszerzymy poprzednie. Na łąkę!
"Łąka na niebie się kończy
Ja tańczę, tańczę na słońcu
Słowo na które czekałem
Padło z Twoich ust w końcu
Tańczę, ja tańczę na łące
Przecież łąka to słońce
Mądrze świat został stworzony
Dzięki za to Ci Ojcze "
Kazik mi się nuci od czwartku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)