poniedziałek, 29 czerwca 2009

zatrzęsło wsią

Trafiłam tam zupełnie przypadkiem.

Jest to wieś położona niedaleko, władzę świecką i religijną sprawuje miejscowy Proboszcz. On też, ku uciesze swych owieczek, zorganizował zabawę na świeżym powietrzu, festynem zwaną.
By promować zdrowy tryb życia zorganizowano liczne konkursy sportowe. Młodzi zwycięzcy z radością odbierali puchary oraz drobne upominki, tłum niemrawo bił brawo i pił piwo.
By promować dobrą zabawę wynajęto zespół muzyczny i urządzono przytup. Czas płynął, boisko (będące tej nocy parkietem) opuszczały dziewczynki w jasnych sukienkach, a ich miejsce zajmowali podpici, roześmiani i pląsający dorośli. Doprawdy, bawiła się cała wieś, pan w białej koszuli energicznie obracał coraz to inną sąsiadkę, a pani w czarnym topie nieśmiało poruszała się w białych szpileczkach. Jedni radośnie śpiewali, inni jeszcze radośniej zawodzili.
Proboszcz pamiętał jednak o swej posłudze.
By poddani zanadto mu się nie rozochocili upałem, alkoholem i ruchem ciał, zadbał on o ich ducha. Dlatego też tańce przerwano i wszyscy odśpiewali wspólnie pieśni religijne oraz apel jasnogórski, po czym wrócono do zabawy. Duchowny tańczył wraz z owieczkami, podpytując tych i owych o to jak się bawią. Zwracał też uwagę, że nie można pić na boisku. Można przecież na trawie obok.

Dziś zapewne do południa ciągniki stały, a na wsi panował spokój. Trzeba przecież odpocząć po niedzielnej hulance!

piątek, 26 czerwca 2009

Bycie dorosłym jest całkowicie do dupy.

Wszyscy spod bloku poszli na stawy, a ja siedzę z dzieciakami. Niania, cholera jasna! Gdybym była młodsza nie musiałabym tego robić. Mogłabym ciągle chodzić swoimi ścieżkami. Teraz czas na to mam tylko wieczorami.

Już niedługo pójdę na studia. Wtedy będą ode mnie wymagać jeszcze więcej "dojrzałości". Pewnego dnia będę musiała zacząć pracować... Nikt mnie nie będzie utrzymywał całe moje życie. Później pojawi się zapewne pytanie "a kiedy wyjdziesz za mąż?".
Jak mówię, że nie będę mieć dzieci to się pukają w głowę i uśmiechają lekko.
A ja tak nie chcę dorastać... Chcę mieć w sobie dziecko, chcę podróżować, chcę pamiętać o swoich ideałach, chcę patrzeć na życie jak na przygodę, chcę szukać nowych wrażeń.
Nie chcę siedzieć przed telewizorem i myśleć o pieniądzach.
Uderzyło mnie to dzisiaj.

sen, mara?

Towarzyszą mi ostatnio rzeczy albo absurdalne, albo nierealne. Zastanawiam się czy coś było naprawdę czy tak tylko mi się wydawało. Wspominam, nie mając całkowitej pewności czy to nie był tylko sen.


Błyska, i co?

sobota, 20 czerwca 2009

Pidżama Porno - Każdy nowy dzień rodzi nowe paranoje




Dzisiaj poznałam Pidżamę, no i polubiłam.

To takie prawdziwe.

niedziela, 14 czerwca 2009

na wschód!

Wyprawa była to daleka, okraszona słowami:
Witaj w krainie, gdzie obcy ginie!

Autostop na dobry początek, a potem droga szalonym samochodem do rytmu "Poker face". Machaliśmy rękami, a panowie z samochodu obok się dziwnie na nas patrzyli.
Zwiedzaliśmy wschodnie granice naszego kraju. Klimat opuszczonych cerkwi, starych pałaców, ruskich cmentarzy. Było o czym posłuchać, co pooglądać i czemu robić zdjęcia.
Spotkaliśmy miłego pana, który w naszych okolicach był kiedyś po części do ciągnika. Pan lubi kobiety szerokie w cyckach, ja się nie łapię.
Pani przewodnik w cerkwi.
No i miejscowy folklor, jakby fragment filmu. Bramka postawiona parze weselnej: człek na materacu, pielęgniarka, dzieci, pies, no i dziadek na akordeonie. A wyciągnęli chyba pięć flaszek.
Skakaliśmy też przez płot bo pałac w Narolu był tego wart.
Na koniec Bełżec. i wszystkimi to wstrząsnęło.

Sra sroniec srożyliśmy srowy sręzyk.

czwartek, 11 czerwca 2009

!

poniedziałek, 8 czerwca 2009

mi nie wolno mieć!

Bez tej miłości można żyć,
mieć serce suche jak orzeszek,
malutki los naparstkiem pić
z dala od zgryzot i pocieszeń,
na własną miarę znać nadzieję,
w mroku kryjówkę sobie uwić,
o blasku próchna mówić "dnieje",
o blasku słońca nic nie mówić.


Szymborska.


cholera!